loader
Zdrowa dieta

Jak jedna mama została mistrzynią szkolnego jedzenia

Szkolne jedzenie MOŻE być smaczne, zdrowe i atrakcyjne dla dzieci! Oto jak jedna mama zmieniła coś na lepsze w szkole swoich dzieci.

Moja przyjaciółka Wende Hageman jest mistrzynią szkolnego jedzenia.

Prawdopodobnie wyśmiałaby tę etykietę, wymachując nią z "O, proszę!".

Ale taka właśnie jest, więc chciałam opowiedzieć jej historię.

Zanim to zrobię, proszę, wiedzcie jedno: Nie uważam, że szkolne jedzenie jest proste, że cała ta bestia - zaplątana w politykę i biurokrację - mogłaby zostać natychmiast rozwiązana, gdyby więcej ludzi było takich jak Wende. Każda szkoła jest inna i stoi przed innymi wyzwaniami.

Ale jedna osoba może zrobić różnicę w swojej społeczności.

Około trzy lata temu Wende podjęła pracę na pół etatu w stołówce szkoły parafialnej, do której uczęszczają jej dzieci, by pomóc rodzinie w opłaceniu czesnego. Rok później wieloletni kierownik stołówki odszedł na emeryturę, a Wende została poproszona przez dyrektora szkoły o objęcie stanowiska następnego kierownika.

Kierowanie szkolną kuchnią oznaczało, że może wprowadzać zmiany, duże zmiany - takie, które zawsze chciała zobaczyć, nie tylko jako pracownik, ale także jako rodzic dzieci jedzących codziennie szkolne jedzenie.

Tak więc stopniowo, stopniowo, dokonywała zmian. Podjęła ryzyko, zakołysała trochę łodzią i wybrała trudną ścieżkę zamiast łatwej. I stała się zabawna rzecz: Więcej dzieci zaczęło kupować szkolne obiady, a kafeteria zaczęła przynosić niewielkie, ale znaczące zyski.

Wende jest kierowniczką stołówki w St. Michael School, katolickiej szkole K-8 w Worthington w stanie Ohio, do której uczęszcza około 400 uczniów. Zatrudnia czterech pracowników na pół etatu (rodzice-wolontariusze, przeszkoleni w zakresie podstawowych zasad sanitarnych, również pomagają w wydawaniu obiadów). Szkoła jest częścią Krajowego Programu Lunchu Szkolnego, co oznacza, że polega na funduszach USDA. Jej celem, podobnie jak wszystkich kierowników kafeterii, jest zwiększenie liczby uczniów korzystających z lunchu, ponieważ oznacza to więcej funduszy na jej działalność.

Ale miała też inne cele, takie jak nakłanianie uczniów do świeższej, mniej przetworzonej żywności, przyzwyczajanie ich podniebień do chleba pełnoziarnistego i poszerzanie ich horyzontów o bardziej odważne posiłki i kuchnie. "Podawanie pizzy co tydzień to pewniak, ale ja wolałabym zrobić coś kreatywnego i zabawnego" - mówi. "Wiemy, że dzieci są zdolne do jedzenia rzeczy wykraczających poza pizzę".

You might also like: Dlaczego powinieneś dbać o szkolne jedzenie (nawet jeśli twoje dziecko pakuje)

Bycie częścią National School Lunch Program oznacza również, że muszą przestrzegać standardów żywieniowych USDA dla posiłków szkolnych, które wzywają do większej ilości warzyw i pełnych ziaren. "Planowanie menu wokół tego może być wyzwaniem, ale intencje są dobre. To są rzeczy, które dzieci powinny jeść" - mówi. "To może czuć się trudne, aby umieścić fasolę w menu każdego tygodnia, ale chcesz, aby twoje dziecko było w szkole, gdzie wkładają wysiłek w zdrowy lunch".

Chociaż rząd federalny pozwala teraz szkołom na rezygnację z niektórych zasad (takich jak więcej pełnych ziaren), Wende nie ma planów cofania się. Wszystkie ich makarony są pełnoziarniste. Podobnie jest z chlebem, bajglami i krakersami. "To była trudna droga przez jakiś czas," mówi Wende. "Ale nasi uczniowie są teraz do tego przyzwyczajeni". To pomaga, że zdrowe opcje z jej sprzedawców poprawiły się tak bardzo. W dniu, w którym złożyłam wizytę, wykorzystano dodatkowe pełnoziarniste tortille na pieczone chipsy cynamonowe jako przekąskę do obiadu, a dzieci z radością je zjadły (ja też je zjadłam i były pyszne!).

Oto kilka innych zmian, które wprowadziła Wende:

Wstawiła bar sałatkowy. Od dawna prosili o to dyrektor, rada szkoły i rodzice, a Wende przeprowadziła badania i podjęła starania, by tak się stało. Zatrudniła pracownika do jego przygotowania i zarządzania nim, a każdego dnia przechodzi przez niego do 40 uczniów (plus kilku nauczycieli). W sklepie znajduje się wiele owoców, warzyw i dodatków, a najpopularniejsze z nich to kurczak pokrojony w kostkę, jajka na twardo i papryka bananowa. "Uczniowie otrzymują o wiele więcej porcji warzyw, ponieważ pozwalamy im brać je na własną rękę", mówi Wende. "Dzieci dokonują całkiem dobrych wyborów, gdy są pozostawione same sobie".

Przestała smażyć jedzenie. Zanim Wende została kierownikiem, stołówka nadal używała frytownicy do smażenia takich potraw jak nuggetsy z kurczaka, frytki i krążki cebulowe. Pracowała nad tym, by znaleźć pieczone wersje tych produktów, zastanawiając się, jak uzyskać chrupiącą teksturę i dobry smak. Wende powoli wprowadzała zmiany i słyszała od rodziców i uczniów, że na początku nie byli fanami tej zmiany. Lubi przypominać rodzicom, że chociaż szkolny lunch jest ważną częścią dnia uczniów, dzieci jedzą o wiele więcej posiłków w domu. "Jeśli chcesz smażyć jedzenie w domu, to w porządku, ale szkoła twojego dziecka nie powinna tego robić," mówi. "Powinniśmy dawać przykład zdrowego stylu życia".

Wycofała się z owoców w puszkach. Nadal czasami podają pomarańcze mandarynki i kawałki ananasa z puszki, ale zmniejszyła zużycie owoców z puszki o 80 procent na rzecz świeżych. "Wydaję tyle pieniędzy na świeże owoce, ale to się opłaca!" - mówi. Ponieważ kafeteria przynosi niewielkie zyski, może kupować świeże czerwone winogrona i smaczniejsze odmiany jabłek, takie jak Fuji i Gala, zamiast tańszych Red Delicious.

Jak jedna mama stała się mistrzem żywności w szkole: Kliknij, aby Tweetnąć

Przestała serwować pizzę co tydzień. Nie ma wątpliwości, że pizza to strzał w dziesiątkę. Ale Wende była przekonana, że uczniowie mogą nauczyć się lubić o wiele więcej - i miała rację. Przykład w punkt: Toasted Ham & Cheese Flatbread, podawany z ogórkami, hummusem i gruszką, staje się równie popularny jak pizza.

Nadal serwują pizzę i nuggetsy z kurczaka, ale rzadziej (raz lub dwa razy w miesiącu). “Łatwo byłoby kontynuować serwowanie nuggetsów z kurczaka, koktajlu owocowego i pizzy przez cały czas" - mówi. "Ale czujemy odpowiedzialność wobec naszych uczniów. To jest paliwo na resztę ich dnia. Chcemy, żeby czuli się dobrze po zjedzeniu zdrowego lunchu, żeby mogli biegać po placu zabaw i byli gotowi do nauki po powrocie do klasy."

Dodała nowe pozycje w menu. Wende wycofała niepopularne dania, takie jak klops i stek Salisbury, i zastąpiła je modniejszymi potrawami, takimi jak azjatyckie miski, wrapy i uliczne tacos. “Pomyślałam, że jeśli podejmę ryzyko aktualizacji pozycji menu i faktycznie pytając studentów, co chcą jeść na lunch, możemy być w stanie opracować menu lunch, który był zdrowy, popularny i zarobił wystarczająco dużo pieniędzy, aby pozwolić nam płacić pracownikom trochę lepiej i kupić wyższej jakości, świeższe jedzenie," mówi. Inny niedawny dodatek: Kurczak i gofry z południową zieloną fasolką, kukurydzą na kolbie i ciepłym brzoskwiniowym cobblerem. To Spełnia wszystkie normy żywieniowe, jest atrakcyjny wizualnie i pyszny - a co najlepsze, jest hitem wśród uczniów.

Co więcej, uczniowie przygotowują więcej takich posiłków od podstaw. Nie każda szkoła dysponuje personelem, który jest w stanie to zrobić, ale ponieważ Wende ma taki personel, uczyniła z tego swój cel. "Staram się to robić po staremu" - mówi. Wszystkie zupy są domowej roboty. W rzeczywistości, domowej roboty chili kucharki jest tak dobre, że dzieci poszły do domu i powiedziały o tym swoim rodzicom - którzy zadzwonili do stołówki po przepis.

Jako mama, Wende wie również z pierwszej ręki, że niektóre dzieci potrzebują czasu. "Dzieci muszą spróbować czegoś więcej niż raz" - mówi. Zazwyczaj podaje posiłek cztery razy, zanim wróci do deski kreślarskiej.

Zaczęła robić degustacje. Wende i jej zespół wprowadzili "Smakowite wtorki", kiedy to podają zupełnie nowy posiłek (wybrany w głosowaniu przez uczniów). Jednego dnia była to Zupa Tortilla z Kurczaka z Tęczową Sałatką, innego Miska Chipotle z kurczakiem i brązowym ryżem, a jeszcze innego Słodki Kurczak Teriyaki z Wegetariańskim Ryżem Smażonym i Edamame, plus ciasteczko z wróżbą. I nawet dzieci, które nie zdecydowały się na zakup lunchu tego dnia, mogą spróbować nowego posiłku.

Wyeliminowała bar z przekąskami. Był on zaopatrzony w zatwierdzone przez USDA "inteligentne przekąski", takie jak pełnoziarniste i beztłuszczowe chipsy oraz lody - i przynosił zyski. To była praktycznie instytucja w szkole - mówi Wende. Postanowiła jednak zaryzykować i sprawdzić, czy uda im się bez niego przetrwać. "Wiedziałam, że to łatwy sposób na zarobienie pieniędzy, ale czy to był dobry wybór? Wyglądało to jak marketing skierowany do dzieci, a ja nie lubiłam tego uczucia" - mówi Wende. "Rodzice mogą sobie pozwolić na zapakowanie batonika do pudełka z lunchem, ale nie sądzę, by rolą szkoły było zapewnienie tego. Rodzice mogą zapakować dziecku torebkę Doritos, ale to nie szkoła powinna im je sprzedawać". Miała nadzieję, że uda jej się zastąpić te dochody poprzez serwowanie wysokiej jakości, świeżego jedzenia i liczenie na to, że więcej uczniów będzie kupować lunch.

Reakcja uczniów (i rodziców!) była początkowo mieszana. Ale ostatecznie, wszyscy poradzili sobie bez tego. "Nic więcej o tym nie słyszałam" - mówi Wende. "Z wyjątkiem jednego rodzica, który powiedział mi ostatnio: 'Tęsknię za tymi barami lodowymi!"

Zmieniła markę. Zabawne etykiety mogą zrobić różnicę dla uczniów. Zmieniła nazwę pieczonej fasolki na "fasolkę kowbojską" (i dodała do niej pomidory, cebulę i przyprawy). Kiedy na Halloween nazwali swój makaron pełnoziarnisty "Upiorne Spaghetti", podwoili sprzedaż. Przerobili też przepis Pioneer Woman na Cincinnati Chili i podali go w dniu otwarcia baseballu, wraz z Grand Slam Spaghetti, Batter Up! Breadstick, Cheer 'em on Chili Beans, Pop Fly Pear i Catchers Mitt Milk.

Pomogła stołówce stać się bardziej ekologiczną. Pozbywając się słomek, natychmiast zredukowali ilość odpadów (i koszty). Zamienili też plastikowe naczynia na prawdziwe sztućce. Administracja szkoły współpracowała z kafeterią, aby rozpocząć recykling butelek po wodzie, soków i kartonów po mleku, dzięki wysiłkom dyrektora i szkolnego komitetu ds. zdrowia.

Zaczęła promować zdrowe wybory. "Myślę, że jedną z najbardziej znaczących zmian, jakie wprowadziła Wende, jest edukacja uczniów w zakresie żywienia" - mówi rodzic Maria Elliott, która zasiada w szkolnym komitecie ds. zdrowego żywienia. "Czy to za pomocą plakatów, listów wysyłanych do domu, tablic ogłoszeniowych, czy też dyskusji, gdy dzieci przechodzą przez linię lunchową, Wende pomaga dzieciom i ich rodzinom zrozumieć, DLACZEGO zdrowe zmiany w odżywianiu są tak ważne. Wende zauważa również, że widzi więcej klas schodzących do stołówki na wycieczki i rozmowy o żywności i odżywianiu.

"Największą, najbardziej znaczącą zmianą, jaką czuję, jest to, że ona naprawdę uczy te dzieci, że całe ziarna, świeże owoce, surowe i gotowane świeże warzywa, w połączeniu z różnymi białkami jest smaczne sposób odżywiania się" - mówi rodzic Talia Cromwell, również członek szkolnego komitetu ds. zdrowego żywienia. "Wprowadza wiele nowych owoców i warzyw dla naszych dzieci, na co my jako rodzice nie mamy ochoty. Trudno jest kupić coś innego, umyć, pokroić, zapakować, tylko po to, by dziecko narzekało na to i przyniosło do domu nietknięte - wszyscy tak mieliśmy". Pozytywna presja rówieśników jedzących te same potrawy pozwala dzieciom naprawdę cieszyć się jedzeniem takim, jakie jest."

Zainwestowała czas w budowanie zaufania. Wende skupiła się na uzyskaniu szczerych informacji zwrotnych od uczniów i rodziców. Zaczęli rozdawać próbki jedzenia i menu na otwartych spotkaniach w szkole. Rada uczniowska przeprowadziła ankietę wśród uczniów na temat tego, co im smakuje (a co nie) w szkolnym jedzeniu. Po odkryciu, że dzieci nie przepadały za sosami do sałatek, przestawiła się na droższe, markowe produkty, co zwiększyło sprzedaż w barze sałatkowym.

"Najlepszym źródłem nowych pomysłów są uczniowie" - mówi Wende. Kiedy zapytała grupę chłopców z siódmej klasy, co chcieliby zobaczyć w menu, poprosili o tacos w twardej skorupce. Nigdy nie brała tego pod uwagę z powodu możliwych problemów z pękaniem i bałaganem. Ale mimo to spróbowała - i teraz jest to ulubione danie tłumu.

Panie jedzące lunch w Szkole Św: (L-R) Joan Pavliga, Amy Murtha, Wende Hageman, Kayla Palmer i Katie Preston

Jednak prawdopodobnie najważniejszą rzeczą, jaką Wende zrobiła w swojej szkole, była zmiana sposobu myślenia o szkolnym jedzeniu. "Myślę, że istnieje tak wiele błędnych przekonań na temat szkolnych obiadów, że jest to jedzenie niskiej jakości, podawane w marudny sposób" - mówi. "Ludzie myślą, że nie spełnia ono tych samych standardów, które mają w domu. Chcę, aby moi pracownicy i rodzice byli dumni z tego, co podajemy. Chcę, żebyśmy czuli się jak w domu i żeby to było jedzenie, które sami podalibyśmy w domu".

I to się sprawdza: Uczestnictwo w lunchu wzrosło. "Rodzice podchodzą do mnie i mówią: 'Tego się nie spodziewałem' - mówi. Są wdzięczni, że mogą czuć się dobrze z obiadem w szkole i nie muszą go pakować. Jeśli możemy ułatwić rodzicom życie, z przyjemnością to zrobimy".

Wende mówi, że nigdy nie udałoby jej się wprowadzić tych wszystkich zmian bez swoich koleżanek "pań od lunchu". "To one wspierają moje szalone pomysły, wymyślają kilka własnych, robią ze mną burzę mózgów na temat nowych pozycji w menu i faktycznie gotują nowe posiłki" - mówi.

Przypisuje również zasługę dyrektorowi szkoły, że jest na pokładzie. "Pozwala mi na tak wiele swobody i kreatywności i jest niekończącym się zwolennikiem pomysłów na zdrowie i ciągłe doskonalenie" - mówi Wende. "Jestem szczęśliwa, że dała mi tyle miejsca na podejmowanie ryzyka i pozwala na tak wiele ciężarówek ze świeżymi produktami, aby dokonać wielu dostaw każdego tygodnia!".

Jeśli chodzi o to, co dalej, plany Wende obejmują przeprowadzenie dokładnej oceny odpadów żywnościowych na tacach obiadowych. Ma nadzieję na rozpoczęcie kompostowania. I oczywiście, chce przygotować jeszcze więcej dań od podstaw. Również na jej liście życzeń: Fajny kawałek nowego sprzętu - być może prasa do panini.

Ale jej największe życzenie jest całkiem proste: Aby dzieci miło wspominały ją, pracowników kuchni i ogólnie szkolne jedzenie. "Każdy z nas ma wspomnienia związane z panią od lunchu z dzieciństwa," mówi. "Chcemy być zapamiętani jako troskliwe, uśmiechnięte twarze z dobrym, zdrowym jedzeniem. Nawet jeśli Twoje dziecko nie jest typowym klientem kupującym lunch, możemy mieć z nim styczność w pewnym momencie podczas jego szkolnych lat. Nie mam nic przeciwko, jeśli Twoje dziecko wolałoby mieć lunch zapakowany z domu, wszyscy mamy preferencje dotyczące jedzenia i całkowicie to szanujemy. Ale jeśli upadnie na podłogę lub zostanie pozostawiony w szkolnym autobusie, chcę, żeby Twoje dziecko pamiętało, jak witaliśmy je w kolejce po lunch ciepłym, pysznym jedzeniem, kiedy było smutne. Albo jak zrobiliśmy jej kanapkę PB&J, kiedy powiedziała, że nie smakuje jej to, co podajemy. Panie odpowiedzialne za lunch chcą tylko, żeby Twoje dziecko miało dobre popołudnie i było gotowe do nauki, kiedy wróci do klasy."

Komentarze (0)

Zostaw komentarz